Racibórz, dn. 16.1.2026r.

Potrzeba więzi jest równie podstawowa jak potrzeba pożywienia

John Bowlby

John Bowlby, twórca teorii przywiązania, zwrócił uwagę, że człowiek od pierwszych chwil życia potrzebuje drugiego człowieka, aby móc się rozwijać, regulować emocje i budować poczucie bezpieczeństwa. Więź nie jest dodatkiem do rozwoju - jest jego fundamentem.

Tak jak brak pożywienia osłabia ciało, tak brak bezpiecznej relacji osłabia psychikę. Dziecko, które doświadcza dostępności, responsywności i emocjonalnej obecności opiekuna, uczy się, że świat jest przewidywalny, a jego potrzeby mają znaczenie. Na tym fundamencie buduje się zdolność do samoregulacji, empatii i tworzenia relacji w dorosłym życiu.

W praktyce terapeutycznej spotykam osoby, których trudności - lęk, poczucie pustki, problemy w relacjach czy nadmierna potrzeba kontroli - są echem niezaspokojonej potrzeby więzi. Nie chodzi o brak miłości, lecz o brak bezpiecznego doświadczenia bycia widzianym i regulowanym przez drugą osobę.

Warto podkreślić, że potrzeba więzi nie znika wraz z dorastaniem. Nadal potrzebujemy relacji, w których możemy być autentyczni, zależni i jednocześnie autonomiczni. Terapia często staje się przestrzenią, w której możliwe jest pierwsze lub korekcyjne doświadczenie takiej relacji - opartej na bezpieczeństwie, zaufaniu i uważności.

W okresie nastoletnim potrzeba więzi często przybiera inną formę. Młody człowiek naturalnie oddala się od rodziców, jednocześnie intensywnie poszukując akceptacji, przynależności i zrozumienia poza rodziną. Relacje z rówieśnikami, pierwsze związki, a czasem także silne przywiązanie do grup, czy idei stają się próbą odpowiedzi na to samo, pierwotne pytanie: czy jestem ważny i czy mogę być sobą w relacji z innymi?

Brak bezpiecznej więzi w tym okresie może prowadzić do poczucia samotności, wycofania, zachowań ryzykownych lub nadmiernego dostosowywania się. Nastolatek może nie mówić wprost o potrzebie bliskości - częściej pokaże ją buntem, zamknięciem lub prowokacją. To nie brak potrzeby relacji, lecz jej intensywność bywa trudna do udźwignięcia.

W dorosłości potrzeba więzi nadal pozostaje żywa, choć często bywa maskowana niezależnością, zadaniowością czy przekonaniem, że „powinienem radzić sobie sam”. Trudności w relacjach partnerskich, lęk przed bliskością, nadmierna zależność emocjonalna, czy chroniczne poczucie osamotnienia często mają swoje korzenie w wczesnych doświadczeniach przywiązaniowych.

Z perspektywy terapii ważne jest uświadomienie sobie, że pragnienie bliskości nie jest oznaką słabości ani regresu. Jest sygnałem zdrowej potrzeby. Proces terapeutyczny może stać się miejscem, w którym osoba - nastolatek lub dorosły - doświadcza relacji opartej na bezpieczeństwie, granicach i autentycznym kontakcie. To doświadczenie bywa początkiem zmiany także poza gabinetem.

Potrzeba więzi nie kończy się na dzieciństwie. Zmienia formę, język i sposób wyrażania, ale pozostaje jednym z najważniejszych filarów dobrostanu psychicznego przez całe życie.

Cytat Bowlby'ego przypomina nam, że dbanie o relacje nie jest luksusem ani słabością. Jest podstawową troską o zdrowie psychiczne, równie ważną jak troska o ciało.

psycholog

Beata Brzozowska